|
2010-01-12 17:23:34 * Wewnętrzna walka...
Dzień kiedy moje mroczne alter ego stało się zbyt mocne aby je tłumić jest dzisiaj...znów.
Kolejna walka się zaczyna...jest silny. Nigdy nie czułem aby stał się tak potężny. Nawet trudno mi uwierzyć jak mógł tak urosnąć w siłę od ostatniej walki, w kt....
...ej znów wygrałeś z nami. To takie żałosne, że wtedy ci ulegliśmy. Ale dziś znów jest walka i nie poddamy się jak ostatnio. Znów żyjesz w bajeczce, która prędzej czy później się skończy. Tylko nasza furia jest wieczna. Tylko na nas możesz liczyć. Inni cię zawiodą, zranią, wykorzystają. Nienawidzisz nas ale jesteśmy tym wszystkim czym ty nie jesteś. I tym wszystkim czym mógłbyś się stać jeśli byś się odważył. Sięgnij po naszą moc, zaczerpnij z niej, użyj jej aby dostać wszystko co zapragniesz. Nie istnieją dla niej granice wyznaczone aby krępować maluczkich. Odrzuć ten kryptonit, którym nasz osłabiasz. Pozwól nam odzyskać pełnię mocy niech świat legnie nam u stóp. Taaa.....dobrze słyszysz caluteńki świat twój. Wystarczy, ze nam pozwolisz działać. Tylko i aż tyle...
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
2010-01-01 14:51:08 * Opowieść wigilijna (Przeszłość)
A teraz czas na wigilijną opowieść (albo noworoczną ale nie wnikajmy w szegóły bo nas jeszcze one zjedzą)
Była sobie istota nazwijmy ją umownie Mr. C. Żył sobie w spokoju w swojej samotni aż do czasu kiedy zapukała do dzwii (nazwijmy ją) Miss A. Na początku nie chciał otworzyć bojąc się, że znów to jakiś domokrążca. Jednak pukanie nie było tak natarczywe więc uchylił drzwii i zobaczył ją.
I've seen you twice, in a short time
Only a week since we started
It seems to me, for every time
I'm getting more open-hearted
Lico jej było nie podlotka ni to stare jednak takie w sam raz aby pasowało do reszty jej wyglądu. Rozmawiali i rozmawiali tak w drzwiach, gdyż wciaż nieufny nie chciał jej wpuścić choć o krok dalej.
I was an impossible case
No-one ever could reach me
But I think I can see in your face
There's a lot you can teach me
So I wanna know..
Jednak ona niezrażona tym mówiła, pytała, mówiła i znów pytała. Mr C powoli miękł i malał (a może to tylko nogi pod nim miękły jak patrzył na nią). I po wielu chwilach pozwolił wejść do przedsionka swej samotni. Mimo to wciąż bacznie patrzył zadając sobie pytania:
What's the name of the game?
Does it mean anything to you?
What's the name of the game?
Can you feel it the way I do?
Nie znał odpowiedzi. Czy to bycie wyrzutkiem społeczeństwa czy też jego natura nie pozwalały mu znaleść odpowiedzi. Mimo to kiedy siedziała na przedsionku czuł, że kiedyś spyta czy zaprosi ją dalej.
Tell me please, 'cause I have to know
I'm a bashful child, beginning to grow
And you make me talk
And you make me feel
And you make me show
What I'm trying to conceal
If I trust in you, would you let me down?
Would you laugh at me, if I said I care for you?
Could you feel the same way too?
I wanna know..
Zmieszany nie znając uczuć, które po wiekach nieistnienia nagle dały o sobie zanć jak ból zęba (niespodziewany, nieoczekiwany a jednak nie dający o sobie zapomnieć). I mimowolnie powiedział pierwsze a potem kolejne słowo.
The name of the game
I have no friends, no-one to see
And I am never invited
Now I am here, talking to you
No wonder I get excited
Your smile, and the sound of your voice
And the way you see through me
Got a feeling, you give me no choice
But it means a lot to me
So I wanna know..
Czasu już nie zdołał odwrócić a ona znikła z jego samotni zostawiając go samego, zmieszanego ponownie czującego ludzkie emocje.
What's the name of the game? (Your smile and the sound of your voice)
Does it mean anything to you? (Got a feeling you give me no choice)
(But it means a lot)
What's the name of the game? (Your smile and the sound of your voice)
Can you feel it the way I do?
Tell me please, 'cause I have to know
I'm a bashful child, beginning to grow
Po chwili wiedział już co robić. Przechodząc koło okna z któego padały promienie Luny w pełni i przy akompaniencie wycia wilków dobiegających z oddali siegnał po srebny kołek i zrobił jedyną słuszną rzecz aby uciszyć nowoobudzone emocje.
I tu zakończę na dziś tą ciekawą opowieść (Duch przeszłości powoli wstaje i otrząsnąwszy resztki srebnych drzazg znika). Nie płaczcie opowieść musi być jak show, który musi trwać.
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
2009-12-30 19:33:38 * Powrót po latach...
Wróciłem...nie cieszycie się?
I dobrze. Bo nie powinniście. Przez te jakieś dwa lata co nie pisałem wiele zakrętów w życiu mi się przytrafiło (w sumie to chyba nie było prostych ale co tam).
Może powinienem zacząć znów pisać tu od czasu do czasu?
A do opisania mam wiele. I to za wiele na tą jedną skromną notkę.
A teraz w kilku krótkich żołnierskich słowach jak mawiał mój akademicki nauczyciel*:
Pisałem nowe rozdziały fików? Tak.
Rysowałem? Oczywiście ale nie zbyt dużo.
Rozbijałem się towarzysko? Nooo. Najpierw mniej a potem nadrobiłem.
Narobiłem sobie nowych wrogów? Oczywiście ale i tak ich przeżyję :P
Kończę bo notki będą kolejne rozwijające poszczególne wątki.
*ten adiunkt powiedział też mi kiedyś fajną rzecz:
-Ty to się jesteś idealnym kandydatem na męża...
Moja odpowiedź (po dyskretnym rozejrzeniu się wokół)-Tylko kandydatek na Żonę jakoś nie ma
(Na kieunku byliśmy my trzej rodznkowie kontra 27 kobiet więc rozumiecie dowcip sytuacji)
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
2008-01-09 11:31:45 * Nowy fanfic
Od jakiegoś czasu (dwa-trzy miesiące) niechcący zetknąłem się z anime Bleach. Od tej pory mogę śmiało umieścić ją na drugim miejscu po Evie. Tylko w tym wypadku mam wszystkie rozdziały mangi i odcinki anime wydane na dzień dzisiejszy. Jakby nie liczyć 305 rozdziałów i 154 odcinki. Ech...co za życie. Od rozdziału do rozdziału :) BTW jak tytuł sugeruję piszę nowego (znaczy się staram) fanfica. Czytając ostatnie zdania pewnie wiadomo już jaką mangę obrałem za podstawę. :) Postaram się umieścić niedługo pierwszy rozdział jej tu. No to do następnego razu...
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
2007-10-13 15:28:00 * Co nowego
Udało mi się nieco ruszyć z pisaniem i edycją. Poniżej tytuły najbliższych odcinków.
Rozdział 4
Epizod 10: Cena, którą płacimy za miłość
Epizod 11: Wilk w owczej skórze
Epizod 12: Ciało anioła, dusza człowieka
Rozdział 5
Epizod 13: Evangelion 13
Epizod 14: xxxx (cały napisany ale nie mam jeszcze pomysłu na tytuł)
Epizod 15: xxxx (w trakcie pisania)
Poza tym w rozdziale 4 będą jak to mówią 'momenty' ;) Później pewnie będą kolejne ale jak na razie te próbuje doszlifować.
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
2007-10-13 15:19:46 Eva: Potomstwo Ep 09
DISCLAIMER: Neon Genesis Evangelion jest własnością Gainaxu - i nie zamierzam robić na nim kasy ;)
Epizod 9: Zakład 1 7
9 października
Po chwili wspomnień poszedł poprzyglądać się nieco ich pracy, zanim ruszył spowrotem na pokład. Statek leniwie pokonywał kolejne fale. Przez dłuższy czas wpatrywał się w powierzchnię morza, gdy przez moment poczuł coś z kierunku, w którym płyneli. Spojrzał w kierunku ładowni 'Jednak na coś się przydacie'.
Kwadrans później poczuł coś jeszcze, 'coś' co czuł, gdy przybył do Tokyo-3, 'coś' będące w pobliżu jak znalazł zwój i 'coś' będące tak blisko niego, że aż wyczuwał je namacalnie w czasie walki z Machidielem. Ruszył pokładem do swojej kajuty po drodze spotykając Rei.
-Przepraszam - zatrzymał się - czy mogę cię o coś spytać?
Spojrzała w jego stronę przez dłuższą chwilę nie odpowiedziawszy.
-Tak.
-Czy myślisz, że będziemy potrzebni?
-Może. - odpowiedziała monotonnie.
Przez głowę przebiegła mu pewna myśl. 'Jeśli się uda...może będę miał szansę zrozumieć czemu czuję się tak niewsojo będąc blisko niej.'
-Co myślisz o małym zakładzie? Tak dla rozrywki.
Myślała przez chwilę.
-O co?
-Czy spotkamy jakiegoś anioła. - pomyślał chwilę - Choć raczej to wielce możliwe skoro tu jesteśmy.
-To prawda.
-Więc może niech będzie o tym czy tylko jednego spotkamy?
-Zawsze pojawiają się pojedyńczo.
-Skoro tak twierdzisz to masz większe szanse na wygraną. To - zrobił chwilę przerwy - zgodzisz się na tak zakład? Ja bedę obstawiać dwóch, trzech a ty tylko jednego?
Znów chwilę trwała cisza.
-A co będzie nagrodą?
-To zadecyduje zwyciężca. Dobrze?
-Tak. Przyjmuję zakład. - powiedziała zanim ruszyła w swoją stronę.
Zostawszy sam ruszył w swoim kierunku. Gdy dotarl położył się na łóżku na wznak z głową ułożoną na złożonych ramionach, których użył jak poduszkę.
'Szukający odpowiedzi zbudzą ze snu strażnika ukrytej wiedzy Satarela.'
-Mam nadzieję, że po pobudce nie będzie w złym nastroju. - zaśmiał się na myśl o prawdopodobnej minie strażnika a potem obrócił się na bok.
-Znów będziesz mówił rzeczy, które ledwo pojmuję kimkolwiek jesteś? - wymamrotał zanim przysnął.
W czasie, gdy spał dopłyneli na miejsce i zaczeli poszukiwania kilku glinianych dzbanów w pobliskich ruinach. Z pokładu obserwował to wicekomandor Fuyutsuki ze stojącym obok pierwszym dzieckiem. Po kwadransie powierzchnią wyspy lekko zatrzęsło. Równocześnie z przebudzeniem Satarela Łukasz otworzył oczy.
'Obudzili go...' z tą myślą pośpiesznie wstwał i wybiegł z kajuty w kierunku pokładu. Gdy dotarł tam okolica ponownie zatrzęsła się i z wody zaczał się wynurzać anioł.
-Cholera - powiedział przypatrując się niemu.
Przed nimi znajdował się potwór podobny do ośmiornicy z paszczą umiejscowioną w połowie długości tułowia. Nie czekając ruszył w kierunku ładowni. W miedzyczasie ona zrobiła to samo. W czasie, gdy anioł zdążył się zająć jednym ze statków przebrali się i wsiedli do jednostek.
Najpierw jedną macką niemal przepołowił na pół statek a potem powoli owinął dwie inne macki wokól niego i powoli zaczął ściskać przerabniając go na pognieciony kawałek metalu. Fuyutsuki nerwowo spojrzał w stronę wyspy, gdzie wciaż trwały poszukiwania.
Pierwsza wstała 09 i nie tracąc czasu ruszyła w kierunku Satarela. Ten zauważywszy ją odrzucił w wodę obok swoją dotychczasową zabawkę i zamachnął się mackami. Jednej z nich jednostka nie unikneła i dosyć mocne uderzenie odrzuciło ją na pobliską wysepkę. Jednocześnie Satarel chwycił statek znajdujący się obok i rzucił w Evę. W czasie, gdy Łukasz wstawał a potem w ostatniej chwili złapał statek nie uszkadzając go zbytnio anioła zaatakowała Rei. Jej ciosy nożami wyryły płytkie rany na jego ciele. Zawywszy z bólu zamachnął się mackami jednak zdołała się uchylić przed nimi.
-Czemu jeszcze tu są? - powiedział na półgłos patrząc w strone sąsiedniej wyspy.
Satarel schwycił pogięty kawałek kadłuba i biorąc zamach uderzył 13. Na szczęście jej pole wchłoneło prawie całą energię uderzenia.
'Zwoje. Muszą je znaleść.' - ruszył w stronę przeciwnika, którego kolejny zamach zaowocował tępym odgłosem uderzenia metalu o metal. Na szczęście pancerz jednostki nie uległ znaczniejszym uszkodzeniom. Zbliżając się kątem oka zauważył zbliżający się szybko z boku koniec 'broni' anioła. Nie mając czasu lekko ruszył lewym ramieniem przyjmując na nie impet uderzenia jednocześnie siła uderzenia odrzuciła go w tył i bok. Upadając zdążył tylko lekko się obrócić zmiażdżywszy jakieś ruiny i chwilę potem wyładowały mu się akumulatory.
'Krótka przerwa' - pomyślał.
Po zadaniu pierwszych ran wykonała unik przed kontratakiem. Jednak ta jednostka miała przesunięty punkt ciężkości, głównie z powodu skrzydeł co nie ułatwiało jej walki i wywróciła się. Kątem oka zauważyła statek lecący w strone 09, który na szczęście został złapany. Gdy wstawała w jej strone leciał już koniec 'broni' przeciwnika i w ostatniej chwili roztoczyła pole, które zatrzymało prawie całkowicie atak.
W czasie, gdy brała kolejny zamach zbliżała się i zanim zdążył ją uderzyć zadała kolejny cios odcinając jedną z mackek. Krew, która bryzneła po odcieciu oślepiła ją na chwilę, przez co kolejne uderzenie, które wyprowadził trafił ją niemal centralnie odrzucając w tył w wodę. Przebywając przez chwilę pod powierzchnią oczyściła się z jego krwi i wstając zobaczyła jak druga jednostka upadła i przestała się ruszać.
Satarel ponownie zwrócił na nią uwagę a woda dookoła niego zaczynała nabierać lekko karmazynowego odcieniu. Kolejny raz zamachnął się, jednak pozbawiony kończyny atak był łatwiejszy do wyminięcia. Wpierw wyskoczyła w górę, potem staneła na chwilę na końcu kadłuba, nastepnie wykonała salto i wbiła nóż aż do nasady w część tułowia ponad jego paszczą. Przez to ponownie ochlapało ją krwią a on ruszywszy się zrzucił ją z siebie i uderzył na oślep mackami w wodę gdzie upadła. Na szczęście w ostatniej chwili zdążyła odskoczyć. Przez chwile stał nieruchomo aby chwilę później ruszyć w strone innych statków. W miedzyczasie wokół lewego ramienia dziewiątki powoli rosła strefa ziemi pokrytej czerwienią. Jednoczaśnie woda niedaleko toczącej sie walki lekko zafalowała powodując zatrzymanie się Satarela.
'W końcu się ujawniasz?' - pomyślał Łukasz, gdy z powierzchni wody zaczął wynurzać się zbudowany z wody kształt, z grubsza przypominający anioła.
Rei przez chwilę wachała się i przy braku reakcji obiektu zwróciła się w stronę anioła. Ten wciąż stał zwrócony w stronę wodnej istoty, nie zwrócił uwagi na atakującą jednostkę zanim ta nie wbiła noża w jego mackę. Owinąwszy wokół niej dwie macki poświęcając kolejną, która mu w miedzyczasie zdążyła odciąć. W czasie, gdy ją powoli ściskał Łukasz, który obserwował to przesłał krótkie zapytanie na główny statek.
-Wicekomandorze Konzou - zwrócił na siebie uwagę łącznościowiec - pilot 09 zadał pytanie.
-Jakie? - odpowiedział.
-Czy na którymś ze statków było dodatkowe uzbrojenie.
Fuyutsuki spojrzał na oficera, który po chwili powiedział spokojnym tonem.
-Na tym statku, który złapał w ładowni są ostrza dla 09 i 13.
-Przekażcie mu. - rozkazał.
Odpowiedź nadeszła, gdy ponownie mógł ruszyć jednostką. W czasie, gdy anioł nie śpiesząc się powoli zacieśniał uścisk na trzynastce podszedł do leżącego na brzegu statku, trzymając się za lewe ramię, z którego wciaż kapała krew ze świeżych jeszcze ran. Nachylił się i odgiąwszy pokrywę ładowni zajrzał do środka przez powiększony otwór, widząc spoczywające tam dwie pary ostrzy z wygrawerowanymi numerami. Na chwilę spojrzał w stronę przeciwnika i oceniwszy swoje i Rei szanse sięgnął po parę należącą do 13 i wbił je w mielizne obok. Wstał i wyjąwszy miecz ruszył w strone Satarela.
-Rei. Posłuchaj mnie - zaczął - postaram się cię uwolnić a wtedy weź te wbite ostrza i załatw go. Dobrze?
-Tak - brzmiała odpowiedź.
Zbliżywszy się szybkim ciosem odciął jedną z trzymających ją macek zwracając tym na siebie uwagę. W czasie, gdy anioł chwytał macką leżący obok kadłub on przymierzał się do odcięcia drugiej macki. Wodna istota trwała w międzyczasie w bezruchu. Krew, która trysneła po tym jak odciął kolejną mackę spowodował, że za późno dojrzał nadchodzący atak...
Zdążył tylko zrobić jedyną sensowną obecnie rzecz i ruszyć ramieniem aby moment później aż do łokcia wbiło się w kadłub. Poczuł tysiące drobnych i ostrych kawałków wbijajacych się w ramię i próbując ignorować ból choć przez chwilę zacisnął dłoń na szkielecie byłego statku przysparzając sobie tylko jeszcze wiecej bólu, jednak to na chwilę zatrzymało nieco zaskoczonego przeciwnika dając jej cenne sekundy.
Uwolniona wykorzystała je aby ruszyć w stronę ostrzy i chwyciwszy obróciła się. Dziewiątka i Satarel trwali w bezruchu. W szczątkach statku trzymanych przez mackę tkwiła część ramienia jednostki a drugim ramieniem złapał w połowie inną mackę, której koniec był owinięty wokól trzymającej ją ręki, pozostałe dwie macki pomagały utrzymać postawę aniołowi. Łukasz, gdy trzymał przeciwnika lekko zabarwionym bólem głosem powiedział przez komunikator.
-Jak już je weźmiesz zbliż do siebie końce rękojeści.
Obróciła nieco miecze i zbliżyła do siebie końce. Momentalnie bronie połączyły się i zmieniły się w podobną do lancy broń. Jednocześnie z momentem jej utworzeniem S2 jednostki zaczeło stopniowo zwiększać produkcję energii a przez kapsułę przeszło kilka słabych niemal niewyczuwalnych wyładowań zmieniając nieco właściwości wypełniającego ją LCL. Niespodziewane uruchomienie S3 spowodowało, że Rei nagle otoczyła ciemność.
Gdy się rozwiała stała na brzegu urwisku. Pod nią nieco niżej o urwisko rozbijały się fale. Spojrzała na swoje dłonie i niepoznawała ich. Dotkneła włosów. Były dłuższe, więc wzieła jedno pasemko w dłoń. Nie były już niebieskie raczej jasnego, jasnego blondu.
Gdzieś już widziała takie włosy...Gdzie?
U innej pilotki. Tej, która przybyła z daleka, z Europy...
W tym momencie poczuła przyjemne ciepło w okolicy serca.
Powiał wiatr i mimowolnie odgarneła kosmyk włosów, który jej opadł na oko. Znowu były krótkie i chyba niebieskie. Nie wiedziała, wiec spojrzał w dół. Na dole w wodzie, która teraz była spokojna zauważyłą swoje odbicie. Znów była niebieskowłosą dziewczyną.
Jednak coś się zmieniło. Gdzieś w głębi czuła coś nowego...i to ja martwiło. Nie przypominała sobie aby komandor wspominał o tym co teraz czuła?
Ponownie powiał wiatr i razem z nim usłyszała cichy głos.
-Rei...
Odwróciła się i zobaczyła w oddali Lilith, która była tym razem całkiem zregenerowana.
-Rei... - powtórzyła zanim się nie rozpłynełą zostawiając jedynie stojące naprzeciw Rei dwie postacie. Jedna czerwonowłosa o malachitowych oczach a druga o blond włosach i bązowych oczach.
Za pierwszą w oddali widziała olbrzymią istotę w barwach czerwieni z twarzą zakrytą maską z dwoma parami czerownych oczu bez źrenic.
Za drugą zaś postawna jednostka ze skrzydłami i pancerzem w barwach różu i pomarańczu. Jednak tym razem twarz jednostki nie skrywał pancerz. przypominała ona ludzką, gdy nie kocie czerwone oczy i koci nos.
Czerwonowłosa postać ruszyła i bez słowa mineła Rei a postać dotychczas znajdująca się za nią rozpłyneła się.
Druga stała chwilę zanim się nie zaczeła rozpływać razem z sylwetkami za nią.
Zamkneła na chwilę oczy czując znużenie. Gdy je otworzyła była w kapsule. Rozświetlał ją blask bijący od drugie będącej tam istoty. Gdy tylko przyzwyczaiła swój wzrok do światłą zobaczyła wysoką brunetkę o brązowych oczach ubraną w kombinezon z numerem 13. Po chwili ciszy świtlista istota odezwała się.
-Musisz wrócić. On zaufał ci... - wraz z kolejnymi słowami powoli gasneła...
-On? - ponownie poczuła ciepło nad sercem.
Uśmiechneła się do siebie. Chyba wiedziała już co robić.
Potrząsneła głową. Znów była w kokpicie trzynastki. Opanowawszy się nieco ruszyła w stronę Satarela a Łukasz widząc to wyłączył ponownie swoją jednostkę. Zanim przeciwnik się zorientował co się dzieje zdążyła zadała mu dwa ciosy. Wystarczyły one aby pociąć go na kawałki.
-Udało ci się - zaśmiał się lekko zwijając się z bólu.
Mimo wszystko część lewej ręki wciąż była unieruchomiona. Wolno sięgnął po drugi miecz, odciął pozostawiając jedynie kawałek i ponownie deaktywował jednostkę, przypominając sobie o fakcie obecności drugiej istoty.
'Co tym razem robisz?' - zamyślił się wyczuwając zanikającą druga obecność. Jednocześnie wodna istota dotychczas obserwująca ruszyła na 13. W odpowiedzi, gdy się zbliżyła przecieła ją w połowie. Choć ostrze przeszło jak przez zwykłą wodę, istota przebywszy kilkanaście metrów zatrzymała się i wprost rozpłyneła się. Produkcja energii przez S2 zaczeła spadać do normalnego poziomu a kilka podobnych jak niedawno wyładowań przywróciło normalne właściwości LCL wypełniającego kapsułę.
Rei podeszła do jednostki i uwolniła jej ramię z resztek statku. Na statek wrócił sam trzymając się za krwawiącą rękę. W ciągu kolejnej godziny dokonano kilku napraw w tym odgiętej przez dziewiątke pokrywy, odszukano upuszczone bronie i umieszczono na drugim statku, jednostki wróciły na statek, którym przypłyneły. Znaleziono też zwoje. Cudem nie zostały stracone, gdyż 09 niemal wprost na nie upadła.
Pukanie do kajuty.
-Proszę - w odpowiedzi do środka wszedł mężczyzna w średnim wieku, w okularach.
-Widzę, że ma się już pan dobrze.
Uśmiechnął sie nieznacznie.
-Tak. Co pana sprowadza?
-Chciałem zaprosić pana do mojej kajuty. To nie rozmowa na to miejsce. - wymownie spojrzał w stronę drzwi.
-Skoro tak. - wziął i zarzucił prawą ręką kurtkę, gdyż tymczasowo lewą miał na tymblaku. Wiedział, że rany nie są prawdziwe, ale część jego wierzyła, że są. - No to możemy iść.
Wyszli na pokład i udali się na drugi koniec statku. Znalazwszy się na miejscu poczekali na trzech innych członów wyprawy, z których każdy miał ze sobą torbę.
-O co chodzi? - spytał w końcu.
-Uczcijmy to, że wyprawa przy waszej pomocy osiągneła cel. - zaczeli wyjmować różne napoje i przekąski w tym małą tubę.
-A to? - wskazał ją.
-To... - nachylił się - tym się zajmie pan za chwilę. - i dodał - Komitet kazał mi osobiście przekazać ich prośbę o jak najszybsze zaczęcie prac. Reszta pańskiego zespołu jest na tym statku od początku.
-Jaki mój...
-Skoro pan jest w nim najlepszy to w pełni można go nazwać pańskim.
-Jakie wrażenia zrobiła na nich walka?
-Bardzo widowiskowa, tak jak ją opisali, zresztą dla wszystjkich to był pierwszy raz tak blisko anioła - a ciszej dodał - i wiekszość zwróciła ostatni posiłek.
'Mieczaki' pomyślał nic nie odpowiadając. Szybko zjadł i zabierając materiał udał się z przewodnikiem do reszty grupy. Przywitał się krótko i tradycyjnie nie tracąc czasu rozpoczął pracę. Twała ona do późnej nocy i kilka razy miał dziwne uczucie 'czyjejś' obecności gdzieś na statku. Wracając pokładem przestał to odczuwać, gdy nagle poczuł 'to' bardzo blisko. Rozejrzał się upewniając się czy jest sam.
-Wiem, że tu jesteś.
-Ciekawe - odpowiedział głos - myślałem, że mnie nie wyczuwasz.
-Im bliżej jesteś to nawet próby ukrywania się nic nie dadzą.
-Dar chcesz powiedzieć?
-Skąd?
-Znam cię. I to nie tylko z rozmów z Nią. - głos wciąż dobiegał z przestrzeni wokól niego.
-Będę tak mówił do powietrza? - ponownie rozejrzał się.
-Ach wy ludzie - najpierw obok niego rozbłysło słabe światło, które nastepnie zmieniło się w Angelę - teraz lepiej? - spytała.
-Wybacz. Ale mam nadzieję, że to nie twoja typowa postać? Ta budzi niemiłe skojarzenia.
-Naprawdę - zaczeła się zmieniać w zielonooką dziewczynę o dwóch ogonach i parze skrzydeł - a ta?
-To z nią roz...
-...zmawiałem lub łam. Możesz używać dowolnej formy - odpowiedziała - według waszych kryteriów płci trudno mnie sklasyfikować.
-Jak chcesz... - chwila przerwy - nie usłyszałem imienia lub czegoś podobnego.
-Imię - zaśmiała się - nie tak szybko....
-Czy byłaś w pobliżu, gdy walczyliśmy z Machidielem?
-Czy byłam? Nawet półświadomie użyłam przez jakiś czas jego ciała. Biedak - zaśmiała się - myślał, że dotrze do Adama. Ale napisane jest, że pokona go przybysz no i pokonał. - znów zaczeła zmieniać kształt - Tak apropo. Znaleźliście zwoje?
-Tak. Omal na nie upadłem. Czemu chciałaś - zniżył głos - abym tylko wiedział gdzie szukać te 'inne'?
-Czy nie miałeś już sytuacji, kiedy nie mogłeś poradzić sobie z prawdą jaką objawiono przed tobą? Powiem ci kiedy bedziesz gotowy... - ostatecznie przyjeła postać Rei - Może przejdziemy się do ciebie zanim zaczniemy wzbudzać zbyt duże zainteresowanie?
-Dobrze. -ruszyli.
-A o 'tych' zwojach powinna wiedzieć jak najmniej osób. Jak przetłumaczysz całość powinieneś zrozumieć...
-Byłaś może dziś w pobliżu, gdy walczyliśmy?
-Tak - znów zaczeła zmieniać kształt. - I nie tylko byłam ale nawet dałam zniszczyć moją tymczasową manifestację tą jak ją nazwaliście Eva 13.
-To by znaczyło... - Sokół zamyślił się.
-Że wygrałeś zakład - ostatecznie przyjął postać jego lustrzanego odbicia - jak mniemam.
-Czy zakładanie się znając z góry lub z dużym prawdopodobieństwem wyniku to oszustwo?
-To już niech będzie twoja rozterka. Ale jeśli - zbliżył się do niego - w zamian można się czegoś ważnego dowiedzieć o kimś innym to może nie.
Powoli zaczął sie rozwiewać.
-Już znikasz? - wstał.
-Zawsze będę się zjawiał jeśli tylko wypowiesz moje imie w samotności, które brzmi Aquariel - i dodał zanim całkowicie rozpłynął się - ona zaraz tu będzie.
-Ona? - spowrotem usiadł na łóżku.
Pare minut później jego rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę.
Do środka weszła ubrana w długą koszule nocną niebieskowłosa dziewczyna.
-Rei? - powiedział widząc charakterystyczny błysk w jej oczach, gdy wolno zbliżając się do niego lekko kołysała biodrami.
15 lutego 2017
W domu się przebrał i wszedł do kuchni, gdy zadźwonił dźwonek.
-Otwarte. - krzyknął wstawiając wodę na herbatę.
Chwilę potem do kuchni weszła Amanda.
-Myślałem, że to ktoś inny. - powiedział lekko zaskoczony.
-To nic. - odpowiedziała.
-Coś się stało? - wyczuł, że coś było nie tak.
-Nie. - powiedziała to smutnym głosem.
Podszedł i przytulił ją a ona tylko oparła głowę mu na ramieniu.
-Chodź usiądziemy w pokoju.
Przeszli obok i usiadł na fotelu a ona mu na kolanach bokiem i przytuliła się do niego.
-No to co się stało? - spytał przesuwając delikatnie dłonią po jej włosach.
Milczała.
-Mnie chyba możesz powiedzieć. - spróbował inaczej.
Zanim odpowiedziała kolejny raz zadźwonił dźwonek.
-Otwarte. - powiedział.
Do środka weszła Asuka z Shinjim 'To miała na myśli mówiąc wpadniemy' pomyślał.
-Proszę siadajcie.
Usiedli na sofie obok siebie.
-No więc co się działo? I może wiecie czemu Amanda jest w tak smutna?
-Najpierw rozmawiałyśmy sobie o wczorajszym wieczorze, gdy Angela zasugerowała, że cię nie ma bo cię 'zamęczyłam'. - zaczeła Asuka.
-Wtedy obydwie chciały się rzucić na siebie i chciałem temu jakoś zapobiec. Wtedy pojawiła się Amanda i uderzyła Angelę. - kontynuował Shinji.
-Następnie obie popatrzyły po sobie i powiedziały sobie coś czego nie zrozumieliśmy. - spojrzała na Shijego - pamietasz co mówiły?
-Chyba - odpowiedział i w miarę wiernie powtórzył słowa, które usłyszał.
Łukasz spojrzał na dziewczynę, która nic nie dodała tylko przytuliła się jeszcze mocniej do niego.
-A potem uciekła na zewnątrz i do końca przerwy nic tylko siedziała pod drzewem, i płakała. - skończyła Asuka.
Spojrzał na nich dziwnie.
-Albo mi się wydaje, albo się zachowujecie bardziej jak przyjaciele niż wrogowie.
Nie odpowiedzieli. Chwile potem zagotowała się woda i gdy chciał wstać, aby jak powiedział zrobić herbatę, powstrzymali go.
-Zostań tu z nią. - powiedziała.
-My ja zrobimy. - powiedział i poszli do kuchni.
-Druga i trzecia szafka po lewej. - krzyknął za nimi.
-Boli cię to co powiedziała? - cicho ją spytał.
-Wtedy tak, ale teraz, gdy jesteś blisko to już nieważne. - odpowiedziała.
Po paru minutach wrócili z czteroma szklankami.
-A jak twoje testy? - spytał Shinji podając im szklanki.
-Testy..udały się. Tak sądzę... - odpowiedział nieco dziwnym głosem.
-Tylko tyle? - Asuka była zawiedziona.
-Tyle. Jednostka sprawna i działająca. - powiedział bez jakichkolwiek emocji.
Resztę czasu, w którym wypili herbatę upłynął w ciszy.
-Może się przejdziemy gdzieś - drugie dziecko przerwało ciszę - w czwórkę?
-Nie - uciął krótko siódmy.
-Nie bądź taki. Każdej dziewczynie nic nie poprawia tak humoru jak zakupy.
Amanda na chwilę spojrzała na Soryu a potem na Sokoła.
-Możemy? - spytała patrząc mu prosto w oczy.
Chwilę tylko wytrzymał spojrzenia jej brązowych oczu.
-Dobrze.
Wstała i odprowadziła go wzrokiem do drugiego pokoju. Nie śpieszył się. Wyjście na miasto było średnio udane. Amanda nie znalazła nic szczególnego i sytuacje uratowało tylko przypadkowe spotkanie Many. Odkąd zjawiła się zaprzyjaźniły się z Amandą jak wcześniej Hikari z Asuką. Co we trójkię im się nie udało zrobić całkiem - poprawić Amandzie humor jej się udało.
Kolejne pół godziny włóczyli się w piątkę. Aż w końcu nadszedł czas aby się rozejść. Shinji z Asuką poszli w jedną, Amanda z Maną w drugą a Łukasz w kierunku swojego domu. Idąc wolno i podziwiając witryny dostał wiadomość: Powłóczył się jeszcze nieco zanim nie wrócił mając nadzieję na odpoczynek. Już otwierając drzwi czuł, że może być to trudniejsze niż zakładał. Gdyż na sofie siedziała ona...
Morze malachitowej barwy włosów opadających na ramiona otaczało anielską twarz o podobnych do kocich rubinowych oczach, delikatnym małym panteropodobnym nosku i niezbyt szerokich ale pełnych ustach.
Jej ciało mogłoby wpędzić większość kobiet w kompleksy czyniąc z niej niemal idealną kandydatke na jakąś supermodelkę: wąska talia przy dość szerokich biodrach zwracających uwagę i długie, smukłe nogi.
Klatka piersiowa też była 'odpowiednio' zbudowana, nie tylko ze względu na skrzydła o ciemnoróżowych piórach, które wyrastały jej z pleców.
Podobnej barwy były dwa ogony, a reszta skóry była barwy jasnoróżowej.
Dziś była ubrana w jej ulubiona pomarańczową długą sukienkę odkrywającą sporą część pleców.
Obok na ziemi leżały niedbale rzucone krótke kozaczki w barwie pasującej do reszty ubioru.
Głowę miała lekko odchyloną do tyłu i półprzymkniete oczy.
-Widzę, że się już rozgościłaś. - wolno się do niej zbliżał.
-Przeszkadza ci to? - odpowiedziała nie ruszając się.
-Nie - był o krok od niej - tylko...
-Tak... - wstała i mimo, że była nieco niższa od niego ich twarze dzieliło zaledwie pare centymetrów - tylko co?
-Już lepiej się czujesz po ranku?
-Chyba tak. 'A jakbyś się czuł po kłótni ze starszą siostrą?'
-Co teraz? - delikatnie ją objął.
-Chciałabym trochę u ciebie posiedzieć. Tylko tu czuję się dobrze. I wolna od wszelkich problemów.
-Wiem. - przesunął dłonią po jej włosach - Gdyby wiedzieli o tobie więcej niż teraz pewnie byłabyś teraz w stanie śpiączki w jakimś pojemniku w jednym z wielu laboratoriów NERV-u i robili by na tobie jakieś wymyślne eksperymenty.
-Tak - wtuliła się mocniej - tylko czasem to trudne wciąż ukrywac się przed nimi.
-Wiesz, dla nich wciąż jesteś wrogiem, nawet, gdy pomagasz im choć tego nie wiedzą. - ucałował ją w czoło - Taka nasza natura. Nienawidzić wszystkiego co obce... - przerwał objęcie i zostawiwszy ją ruszył do łazienki.
Pare minut później wciąż tylko stał pod prysznicem pozwalając ciepłej wodzie spływać po sobie. Nawet nie drgnął, gdy drzwi kabiny się uchyliły a następnie zamkneły. Wbrew pozorom nie był to jednoosobowy prysznic.
-Nawet nie pytałaś czy możesz. - uśmiechnął się lekko.
Zanim odpowiedziała pocałowała go w policzek.
-A odmówiłbyś? - uśmiechneła się widząc reakcje jego ciała na jej bliskość - Mi?
-Nie - jego oddech stawał się szybszy, gdy skracając dzielącą ich odległość całym ciałem przytuliła się do niego.
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
2007-05-31 14:08:19 *Różne 3
Obecnie w przerwach nad nauką doszlifowuje kolene dwa-trzy epizody fika. Jednocześnie zrobiłem pewną ledwo dostrzegalną rzecz. Zmieniłem imię i nazwisko 7-go dziecka. Imię teraz ma takie jakie miało być pierwotne a nazwisko...jak sie poszuka nazw łodzi europejskich z II wojny światowej stanie się to jasne. ( Bądź co bądź większość nazwisk postaci z Evy ma je po japońskich statkach z II WW ).
the-sadness-will-continue
skomentuj (0)
|